Rowerowa Majówka!

Miał być długi majowy weekend. Miała być wymiana sprzętu zimowego na rowery górskie. Miało nie być śniegu… Miało być po kolejnej fali pandemii… Miało… ale, jak to głosi jedno z mądrych porzekadeł: Co się odwlecze to nie uciecze!

Wyjazd z pierwszego weekendu maja, trzeba było przełożyć na ostatni. W końcu to dalej “majówka”! Śnieg stopniał, pandemia zelżała, prawie ciepło i bezchmurnie. Jadymy! Na trzy dni rowerowego szaleństwa w Beskid Śląski.

Jak zwykle, podczas naszych weekendów, piątek był dniem ogranizacyjno-porządkowym. Część Ciotek już od rana docierało do bikeparku w Wiśle na pierwsze jazdki, inne dzielnie pracowały i dotarły dopiero na wieczorne posiedzenie. W końcu byłyśmy, a właściwie byliśmy w komplecie. 12 dziewcyn i jeden jedyny, niezastąpiony Pan Instruktor. Wieczór upłynął pod znakiem roweru! Podział na grupy szkoleniowe, przygotowywanie sprzętu i stroju na sobotę, pakowanie plecaków, degustacja wina (oczywiście z rowerem! znacie?), rozpakowywanie upominków niespodzianek. Każda uczestniczka pięknie wyposażona! Kompletu dopełniły koszulki z limitowanej kolekcji SUE Bike #ciotkiwruch, szampony do pucowania rumaków od @bikebysg i do pucowania uczestniczek od @monatdream_ Na sobotę zapowiadali deszcze. Będzie kupa błota. Szampony na bank się przydadzą po błotnej sesji.

Na miejscu szybki podział na ustalone grupy. Jedna drużyna została z instruktorem na szkolenie z podstaw kolarstwa grawitacyjnego, druga zadziera kiece i leci na pierwszy podjazd na Kozią Górę i rozgrzewkowy zjazd Twisterem.

Godzinę później spotkałyśmy się (zmuszone przez mini ulewę) w Bike Barze na przerwie. Herbatka, burger, pifko, fryty i opowiadanie wrażeń. Mamy To! Dziewczyny, które dziś rozpoczęły przygodę z rowerami górskimi już przepadły… “Te zakręty… Ale on hamuje… Tak miękko się jedzie… bandy… a na mostku… niech przestanie padać i idziemy dalej…” Wiecie o czym piszemy?… a jeśli nie, koniecznie musicie spróbować! Trzeba to poczuć i się przepada…

Przestało padać. Realizacja planu na ten dzień ciąg dalszy. Dziewczyny z grupy początkującej wyruszyły szlifować swoje umiejętności na trudniejszym terenie, reszta Ciotek kolejką na Szyndzielnię. 

Do wieczora udało się już pojeździć bez deszczu. Ba! Nawet słoneczko wyszło. Wszystkie wymęczone, ale szczęśliwe i z pełną satysfakcją wróciłyśmy na bazę, żeby przygotować grilla i obgadać TE WRAŻENIA!

Musimy być szczere: grill by nie było, gdyby nie nasz instruktor – rodzynek. Rozpalił, przewracał i podał na talerze. Kochany. Nie dość, że cały dzień dzielnie znosił tyyyyle bab, to jeszcze im kolacje podał. Ciekawe, czy skusi się na kolejny wyjazd?

Wieczór trwał w najlepsze. Analiza wrażeń, błędów, postępów, plany zakupowe (przecież koniecznie trzeba nowy rower), plany wyjazdowe (sezon dopiero się zaczyna), plany na kolejny dzień…

Niedziela w bikepark Wisła Skolnity. Wyciąg, trzy trasy o różnym stopniu trudności, świeża dostawa błota po całonocnym deszczu. Zapowiadał się cudowny dzień. Kilka przejazdów i już nie wiadomo było kto jest kim, każda miała ten sam kolor i strukturę. Super  SPA. Maseczki na twarz i piaskowanie zębów w cenie karnetu. Ale nie poddałyśmy się. Taki sport. W sumie to błoto jest spoko!

Za mało wrażeń jak na jeden weekend? Pewnie! Jak już takie proriderki jesteśmy, to może by coś poskakać? Wiadomo! Hop, hoop, hooooooop… Ciut poniosło jedną Ciotkę. Oddała skok życia. My oddałyśmy jej honor. Czapki z głów za tego susa. GOPR oddał jej przysługę wioząc na pogotowie. NFZ natomiast włożył temblak na łapkę. Trochę stresu, trochę płaczu, kupa śmiechu przez łzy. Na szczęście nic poważnego.

Do wesela się zagoi! I jeszcze poskaczemy. Ekipa #ciotkiwruch pomoże przyspieszyć rehabilitację. Mamy na to swoje sposoby.

Tak rowerowy weekend dobiegł końca. To jednak nie koniec naszych przygód i dopiero początek sezonu. Jeszcze dobrze nie wróciłyśmy do domów, już miałyśmy plan na kolejny trip i kolejne szkolenia. Dziewczyny, które dopiero teraz zaczęły swoją przygodę z enduro już zostały wchłonięte w paszczę rowerowego potwora. Współczujemy im teraz tych trudów związanych z zakupem sprzętu.

Gdzie i kiedy kolejny zlot Ciotek? Zobaczcie…

Rowerowa Majówka!

4 komentarze do “Rowerowa Majówka!

  1. Jeśli szukacie oddechu od codziennego życia, chcecie spędzić czas z wielką ilością śmiechu, aktywności, pośród niesamowitych kobiet to polecam Wam dołączyć do wydarzeń #ciotkiwruch. Wśród tyłu kobiet nie ma żadnych intryg i żadnych spin! #ciotkiwruch mają inny cel! Jednoczyć, dobrze się bawić i zarażać sportem ! Tego wirusa nie trzeba się obawiać 💜🥦

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń do góry